Depresja, Polecane

Kto Cię kocha i dlaczego to nie Ty?

Przez chwilę zastanawiałam się, o czym napisać teraz, kiedy z każdej witryny i posta, z telewizora, radia i komputera trąbią do ciebie o miłości. Jest tyle aspektów relacji, które wpływają na to, jak się czujemy i jak żyjemy. Ale postanowiłam skupić się na tej najważniejszej. Tej, bez której żadna inna nie chce działać. Chcę ci powiedzieć o dobrej relacji z sobą samą.

Co powiesz na to, żeby w tym roku, w okolicy 14. lutego dla odmiany zatroszczyć się o siebie? Nie dlatego, że inni na to nie zasługują, nie dlatego, że inni nie są ważni. Są. Wsparcie społeczne to ogromny zasób. O dobre relacje warto dbać. Karmią nas, ochraniają, zdarza się, że pomagają utrzymać się na powierzchni. Ale trzeba zacząć od tej najważniejszej z nich, o którą zadbać możemy tylko my. Pierwsza powinna być relacja z samą sobą.

Kilka lat temu, skrajnie wyczerpana ciągłą walką z rzeczywistością (tak wtedy definiowałam stany depresyjne) trafiłam na roczny staż rozwoju osobistego. Podczas któregoś ze zjazdów usłyszałam niewinne pytanie: kochasz siebie? i kompletnie zdębiałam. Nie byłam w stanie nic odpowiedzieć. Rozpłakałam się. Uświadomiłam sobie, że nawet nie mam pojęcia, co to znaczy.

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, nikt mnie nigdy o to nie zapytał. Czy kocham siebie? Co to w ogóle znaczy? Jak by się to miało objawiać? Nie dawało mi to spokoju. Jak to możliwe, że przegapiłam coś tak ważnego? Jak mogłam żyć, nie zwracając uwagi na samą siebie?!

Przez kolejne miesiące i lata odkrywałam elementy, które zaczęły się układać w logiczną, ale też bolesną całość. Wszystko, co do tej pory robiłam, wszystkie podejmowane decyzje, obrane drogi i wybory, których dokonywałam jakby nigdy nie zależały ode mnie. Jakbym ich nigdy nie skonsultowała z samą sobą. Jakby mnie w nich w ogóle nie było.

Czyim życiem ja żyłam do cholery? Jak to możliwe, że przez 25 lat ani razu nie zapytałam siebie samej o zdanie? Ani razu nie zrobiłam niczego prawdziwie dla siebie? Czego ja właściwie chcę? Czego potrzebuję? Czy to, w czym jestem jest dla mnie dobre? I dlaczego do tej pory nie miało to dla mnie żadnego znaczenia?

Po latach terapii już wiem. Nie kochałam siebie. Nie przyszło mi do głowy, że jestem kimś, kto jest tego wart. Nadal jest mi smutno, kiedy o tym myślę. Widzę siebie, rozedrganego dzieciaka, który niezależnie od tego, co zrobił i tak ciągle obrywał. Nigdy nie byłam wystarczająco dobra, mądra, ani ładna. Nic, co robiłam nie było wystraczające. Byłam albo za wysoka, albo za gruba, albo za słabo przygotowana na klasówkę z biologii. Nic, co wiedziałam o sobie i świecie nie znajdowało potwierdzenia. Wiecznie wystraszona tym, co pomyślą o mnie inni. Bo przecież jeśli pomyślą źle, to znaczy, że ja JESTEM zła. To, że w głowie słyszę przestraszony głos dziecka, które stara się z całych sił, że słyszę łomot swojego serca, które przecież nie chce źle, to wszystko nieważne. Inni tego nie widzą. Inni tego nie słyszą. Inni w to nie wierzą. A to oznacza, że to po prostu NIE JEST PRAWDA.

Było dla mnie jasne, że nie zasługuję na miłość. Co najwyżej na zainteresowanie moim ciałem. Albo moimi “osiągnięciami”, do których ciągle dążyłam, ale które nigdy nie dawały mi satysfakcji.

5 lat zajęło mi zrozumienie, co to znaczy kochać siebie. Nadal uczę się w to nie wątpić. Świadomość, że miłość pochodzi z wewnątrz, ze środka, że dopiero wtedy możemy ją dostać od kogoś, kiedy sami poczujemy ją do siebie i pozwolimy sobie na nią, była dla mnie jedną z najtrudniejszych lekcji do odrobienia. nawet to, że dziś WIEM to wszystko, nie znaczy, że zawsze mi się udaje. Miłość do siebie jest trudna. Trzeba ją pielęgnować. Przytulać i głaskać po głowie. Dodawać otuchy dzieciakowi, który siedzi tam w tobie i nadal czasami się boi, że nie jest wystarczająco KIMŚ.

A jak jest u ciebie?

Zróbmy mały eksperyment. Wyobraź sobie, że naprzeciwko ciebie siedzi to twoje Ja, którego nie lubisz, które z jakichś względów ci się nie podoba. Powiedz jej, co o niej myślisz. Co to będzie? Jakich słów użyjesz? Słyszałaś je już wcześniej?

Wg Wojciecha Eichelbergera właśnie posługujesz się językiem swojego krytycznego rodzica, albo innej ważnej osoby, obecnej w twoim dzieciństwie. To z jego słów tkasz obelgi i wymagania, którym nie jesteś w stanie sprostać. Uwewnętrzniłaś ten głos, uwierzyłaś, że jest twój, kiedy mowi o tobie źle i teraz sama tak o sobie myślisz. Z niechęci do siebie czerpiesz siłę, żeby codziennie wywierać na sobie presję. Żeby walczyć. Bo świat jest dla ciebie polem nieustannych walk o przetrwanie. Polem bitwy, na którym udowadnia się, że się zasługuje na miłość. I wiecznie z jakiegoś powodu ponosi się porażkę.

Co nam daje miłość i szacunek rodziców?

To największe szczęście, jakie może nam się przydarzyć. Wchodzimy w życie z mocnym wewnętrznie ugruntowanym poczuciem własnej wartości. I co najważniejsze — niezniszczalnym. Żadne nieszczęście nie jest w stanie go zakwestionować, czy choćby nadwyrężyć. (…) Świadomość, że kocha nas ktoś dla nas ważny (…) jest tarczą, która chroni przed przykrościami. Nasza potrzeba bycia kochanym jest tak ważna, że czasem wystarczy jeden moment, jedno spojrzenie, jedna uwaga, jedno zdanie wypowiedziane z szacunkiem i miłością, by obudzić w nas to drzemiące w każdym podstawowe poczucie wartości.

(Też już płaczesz? Ja zawsze ryczę, kiedy to czytam. Kiedy pomyślę, że mogłabym być niezniszczalna, ale nie jestem. I już nigdy nie będę.)

Nie twierdzę, że rodzice cię nie kochali. Może po prostu nie potrafili tej miłości okazać. Może sami nigdy jej nie zaznali. Może wierzyli, że okazują ją we właściwy sposób, że przygotowują cię do życia. Zrobili to, co mogli. Kochali cię tak, jak potrafili.

Co to wszystko ma wspólnego z depresją?

Istnieje coś takiego, jak model prawidłowego zdrowia psychicznego. Zgodnie z nim to, co zapewnia nam dobrostan (a więc równowagę emocjonalną, umiejętność stawiania czoła przeciwnościom i powrót do zdrowia po doświadczeniu traumy) zawiera się w czterech wymiarach: biologicznym (to, co dziedziczymy, jak się odżywiamy, jak traktujemy swoje ciało), psychologicznym (jakie jest nasze nastawienie, czy mamy poczucie kontroli, sensu i celu w życiu), socjo-kulturowym (w jakiej kulturze funkcjonujemy i czy się z nią utożsamiamy, czy panuje w niej równość płci, ras, religii itd.) oraz społecznym.  I to właśnie w nim zawierają się wszystkie ważne dla nas relacje i otrzymywane wsparcie społeczne.

Wszystkie cztery wymiary oddziałują na nas nieprzerwanie. Deficyty w jednym z obszarów są łagodzone zasobami z innych obszarów. Oznacza to, że nawet jeżeli odziedziczyłaś nie najlepsze geny, albo nie masz dobrych wspomnień z dzieciństwa, ale dbasz o siebie, sięgasz po wsparcie i wierzysz, że wszystko będzie dobrze, to jest duża szansa na to, że depresja cię nie dopadnie, będzie łagodniejsza, albo że uda ci się z niej szybciej wyjść.

Dlatego proszę, z całych sił cię przytulam i proszę:

Kochaj siebie. Dbaj o siebie, jak o kogoś, kogo się kocha. Rób dla siebie wszystko to, co zrobiłabyś dla ukochanej osoby. Bierz siebie i swoje dobro pod uwagę.

ZASŁUGUJESZ NA TO.

JESTEŚ WAŻNA, DLATEGO, ŻE JESTEŚ.

SAMA W SOBIE JESTEŚ WARTOŚCIĄ. NIEZBYWALNĄ. NIEKWESTIONOWANĄ.

Nigdy o tym nie zapominaj. Nigdy.


Pisząc ten tekst korzystałam z:

Eichelberger, W. (2003). Zatrzymaj się. Wyd: Jacek Santorski & Co.

Seligman, M.E.P, Walker, E.F, Rosenhan, D.L. (2017). Psychopatologia. Wyd: Zysk i Spółka.


Tekst nie ma charakteru naukowego, treści w nim zawarte są przygotowywane na podstawie książek i podręczników psychologicznych, publikacji naukowych, wiedzy przekazywanej podczas wyładów uniwersyteckich i własnych doświadczeń, ale nie są przeze mnie weryfikowane empirycznie. Jeśli myślisz lub czujesz, że możesz mieć problem, koniecznie zwróć się o pomoc do specjalisty: psychologa, psychiatry lub psychoterapeuty (z certyfikatem!).

Jeśli czujesz, że twój stan lub stan bliskiej ci osoby jest poważny (np. pojawiaja się uporczywe myśli samobójcze) zgłoś się do najbliższego szpitala psychiatrycznego (nie jest potrzebne skierowanie, ani ubezpieczenie zdrowotne, w sytuacjach nagłych lekarz musi cię przyjąć tego samego dnia).

bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych: 116 123 (codziennie 14.00–22.00)

bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla młodzieży: 116 111 (codziennie 14.00–22.00)

 

Leave a Reply