Depresja, Terapia

Ciao ciało! O ciele w depresji i o pracy z nim

Bo od ciała się zaczyna.

O pracy z ciałem rozmawiałam z Paulą Flores, psychoterapeutką i seksuolożką z warszawskiej pracowni rozwoju osobistego Psycha.styka.

Pierwsze symptomy depresji często są właśnie psychosomatyczne. Może to być wypadanie włosów, bóle głowy, albo brzucha, zaburzenia cyklu miesięcznego, zespół jelita drażliwego i inne bóle, których przyczyny nie mogą zdiagnozować lekarze. Idą w parze z obniżonym nastrojem.

Skąd te dolegliwości? Ciało, które jest chore wysyła nam sygnały, mówi, żeby się nim zająć, bo z jakiegoś powodu jest nieszczęśliwe. Nie wolno tego ignorować. Problemy z zasypianiem, wybudzanie się w nocy, albo nadmierna senność w ciągu dnia, zajadanie, albo kompletny brak apetytu, ciągłe zmęczenie, brak sił, żeby wstać z łóżka, brak przyjemności w sytuacjach, które wcześniej były przyjemne. Każdy z tych objawów powinien dać ci do myślenia. Twoje ciało próbuje ci coś powiedzieć.

Może to, że uzbierało się w nim już tyle emocji, o których nie chciałaś do tej pory mówić, że więcej już nie uniesie? A może ból ma odwrócić twoją uwagę od jakiejś trudnej emocji? Może ma być pretekstem, żebyś mogła kogoś poprosić o pomoc, żeby ktoś w końcu zwrócił na ciebie uwagę?

Scenariuszy może być wiele. To, który dotknie akurat ciebie zależy w dużym stopniu od twojego temperamentu i skłonności odziedziczonych po przodkach, od twoich doświadczeń i środowiska, w którym dorastałaś.

Ważne, żeby dostrzegać reakcje swojego ciała i na nie reagować. Kiedy czuję, że moje ciało jest napięte, nie czekam aż brzuch skręci się tak, że nie będę mogła oddychać. Dostrzegam pierwsze symptomy napięcia i szukam sposobu na jego rozładowanie — idę z kimś pogadać (czasami może to być mądra przyjaciółka, czasami powinien to być psychoterapeuta), albo poćwiczyć. Daję sobie szansę na odpoczynek, idę na spacer, pooddychać, pobyć trochę ze sobą i naturą.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że czasami dzieje się w nas tak dużo, że głowa próbuje się ratować, “odcinając” nam możliwość odbierania sygnałów z ciała. Osoby w depresji często mają wręcz zaburzoną sensorykę — osłabiony węch, smak, zmysł dotyku, inne jest odczuwanie temperatury ciała. Wszystko po to, żeby ustrzec nas przed nadmierną ilością bodźców, z którymi osłabiona psychika, zalana emocjami i smutkiem mogłaby sobie nie poradzić.

Co z tym zrobić? Zacząć od psychoterapii. Bo praca z ciałem jest dla każdego, ale nie na każdym etapie. Uwalnianie emocji z ciała musi się odbywać w sposób bezpieczny. Musisz być na to gotowa, bo w trakcie pracy z ciałem mogą ci się przypomnieć różne rzeczy (ciało pamięta!). Dlatego zanim zaczniesz tę pracę powinnaś się skonsultować z psychologiem, albo psychoterapeutą (jeśli go nie masz, przeczytaj, jak go znaleźć tutaj).

Kiedy etap wstępnego porządkowania głowy masz już za sobą, możesz pomyśleć o ciele. Uwaga! Sama praca z ciałem nie wyleczy cię z depresji! Może być formą terapii wspomagającej, najczęściej będzie traktowana, jako uzupełnienie psychoterapii, która pozwala jednocześnie pracować na emocjach i sytuacjach (również tych, które pojawią się podczas pracy z ciałem).

Czym w ogóle jest praca z ciałem w ujęciu terapeutycznym?

To tak naprawdę wszystkie te aktywności, które pozwalają nam lepiej poznać swoje ciało, zaznajomić się ze swoją cielesnością. Tak, jak w terapii, tak i w pracy z ciałem są różne podejścia. Każdy terapeuta wybiera, na czym będzie się skupiał w swojej pracy. Może to być na przykład nauka identyfikowania sygnałów płynących z ciała w danej sytuacji. Kiedy już nauczymy się interpretacji dopływających do nas bodźców możemy przejść do rozpoznawania własnych emocji na podstawie tego, co dzieje się z moim ciałem (np. zaciśnięte szczęki, pięści, czy zwieracze, napięte ramiona, spłycony oddech mogą nam dać do zrozumienia, że nasze ciało wyraża gniew, nawet jeśli nie jesteśmy tego świadome).

W praktyce praca z ciałem to bardzo proste ćwiczenia, w których chodzi o to, żeby poznać reakcje swojego ciała, nauczyć się rozpoznawać stan napięcia i rozluźnienia mięśni, nauczyć się technik oddychania. Można powiedzieć, że ćwiczymy powrót do czegoś, co było dla nas naturalne, ale zapomniałyśmy o tym w procesie wychowania i socjalizacji (przystosowywania się do życia w społeczeństwie).

Weźmy na przykład techniki drżeniowe — wygląda to dość kosmicznie, bo dzięki kilku prostym ćwiczeniom nasze ciało jest stopniowo wprowadzane w drgania. (wyobraź sobie dwadzieścia osób leżących na matach i trzęsących się na różne sposoby 🙂 u jednych trzęsą się łydki, u innych drżenie dociera do miednicy, jeszcze inni drżą cali, razem z twarzą). Ale kiedy się nad tym zastanowić okazuje się, że to najbardziej naturalna reakcja ciała na stres — małe dzieci uwalniają tak napięcie (o ile rodzice im w tym nie przeszkadzają), tobie też pewnie zdażyło się, że trzęsły ci się ręce w stresującej sytuacji. Niestety, dorastając i wchodząc w społeczeństwo zatrzymujemy te reakcje, bo w nasze kulturze nie są one dobrze postrzegane, świadczą o słabości, a nie chcemy być słabe. Praca z ciałem technikami drżeniowymi ma nam ten naturalny sposób na uwalnianie napięcia przypomnieć i pozwolić na uwolnienie zmagazynowanych przez lata emocji w bezpiecznych warunkach sali warsztatowej, pod opieką terapeuty.

Dlaczego trzeba te emocje uwolnić? Bo ich zatrzymywanie może być tzw. wtórną traumatyzacją ciała, czyli nie dość, że czujesz się źle, masz depresję, dzieje się coś nieprzyjemnego, z czym próbujesz sobie poradzić, to jeszcze nie pozwalasz ciału na poradzenie sobie z tą sytuacja tak, jak potrafi najlepiej.

Uciekaj albo walcz

Nasz mózg wykształcił w procesie ewolucji system reakcji, który nazywamy dziś “walcz lub uciekaj”. Kiedy dzieje się coś, co mózg interpretuje jako niebezpieczne będzie nam podpowiadał, żeby albo wlaczyć (dziś niekoniecznie będzie to oznaczać walkę wręcz, ale na przykład kłótnię), albo uciekać (i znowu, dziś nie chodzi już o sprint na bosaka przez sawannę, ale na przykład wyjście z sytuacji stresowej). Niestety, współcześnie z jednej strony sytuacji, które nasz mózg może uznać za niebezpieczne, a więc sytuacji stresujących doświadczamy wiele, każdego dnia. Z drugiej strony nauczyłyśmy się ignorować wołanie naszego ciała o walkę, albo ucieczkę (nie wygarniamy szefowi czy szefowej za każdym razem, kiedy skacze nam ciśnienie, nie wybiegamy ze szkoły przed stresującym sprawdzianem). Trwamy w stresującej sytuacji. Godzinami, dniami, tygodniami, czasami latami.

Zamrożone

Jeśli połączyć to z wyuczonym zatrzymywaniem możliwości odreagowywania napięcia przez ciało, to widzisz już dobrze, że jedyne co może ono zrobić, to “zamrozić” to, czego nie może uwolnić. Z czasem takich zamrożonych, zablokowanych w ciele emocji jest coraz więcej. Zaczynamy płycej oddychać, garbić się, prowokować bóle, które mogą odwrócić uwagę od tematu, z którym nie możemy sobie poradzić. W efekcie pojawiają się w ciele blokady i są jak mapa i pamiętnik trudnych dla nas wydarzeń i emocji, których nie przepracowałyśmy.

(Co ciekawe, emocją, która może być blokowana w ciele jest też radość. dlatego pamiętaj, żeby celebrować to, co dobre!)

Podczas warsztatów pracy z ciałem uczymy się te bloki rozluźniać. Uwaga! Może się to wiązać z przypominaniem i ponownym przeżywaniem trudnych doświadczeń, dlatego koniecznie zadbaj o to, żeby warsztat był prowadzony przez osobę przygotowaną do profesjonalnej pomocy (psychologa, a najlepiej psychoterapeutę).

Jakie są inne metody pracy z ciałem?

Oprócz technik drżeniowych Lowena, mamy też na przykład:

  • Somatic Experience Petere Levine’a — gdzie terapeuta wprowadza nas w drżenie za pomocą wizualizacji, czyli przez wyobrażanie sobie różnych aktywności
  • akupunktura — czyli rozluźnianie punktów spustowych w ciele przez bardzo cienkie igiełki (próbowałam, brzmi straszniej, niż jest w rzeczywistości 😉 )
  • biofeedback — podłączają nas pod elektrody i puszczają filmy, w których występują też treści, których się boimy, ale połaczone z takimi, które sprawiają nam przyjemność, dzięki temu po jakimś czasie “odczulamy się” na to, co powoduje lęk
  • joga — też może być traktowana jako forma pracy z ciałem, jeśli prowadzona jest przez uważnego instruktora

Na koniec najważniejsze.

Nie bądź zła na swoje ciało. Nawet jeśli boli, choruje i często cię zawodzi. Wszystkie objawy, które produkuje służą tylko jednemu celowi: OCHRONIE CIEBIE. Nie karaj go za to. Podziękuj mu.


za pomoc z realizacji tej rozmowy bardzo dziękuję firmie produkującej filmy Cześć Cześć Produkcja oraz pięknej szkole AnyaYoga na warszawskim Żoliborzu.


jeśli myślisz lub czujesz, że możesz mieć problem, koniecznie zwróć się o pomoc do specjalisty: psychologa, psychiatry lub psychoterapeuty (z certyfikatem!). jeśli nie wiesz, do kogo pójść, zajrzyj tutaj.

jeśli czujesz, że twój stan lub stan bliskiej ci osoby jest poważny (np. pojawiaja się uporczywe myśli samobójcze) zgłoś się do najbliższego szpitala psychiatrycznego (nie jest potrzebne skierowanie, ani ubezpieczenie zdrowotne, w sytuacjach nagłych lekarz musi cię przyjąć tego samego dnia).

bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych: 116 123 (codziennie 14.00–22.00)

bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla młodzieży: 116 111 (codziennie 14.00–22.00)

Leave a Reply