Książki, Polecane

Sentymentalnie o śmierci

Smutno nie znaczy źle. O książce “Mój dziadek był drzewem czereśniowym” Angeli Nanetti.

Tym razem trochę nietypowo, bo o książce dla dzieciaków. Niby, bo sama nie mogłam się od niej oderwać 😉

“Mój dziadek był drzewem czereśniowym” Angeli Nanetti trafiła do mnie tak, jakby trafić po prostu miała. A ja nie ignoruję takich znaków 🙂 Buszowałyśmy z koleżanką między półkami księgarni, do której weszłyśmy “przez przypadek”, skuszone obietnicą promocji. Ona szukała czegoś dla swojej córki, której obiecała przywieźć z zakupów jakąś niespodziankę. “Mój dziadek” leżał przywalony stertą innych książek, zupełnie niepozorny, ale zwrócił uwagę koleżanki, bywalczyni Instagrama, jako bardzo polecana książka dla dzieci na temat śmierci bliskich osób. Trafił do jej koszyka, a potem w moje ręce. Zanim koleżanka z dzieciakami odjechała do domu, ja zdążyłam przeczytać już połowę, więc dobrodusznie zostawiła książkę u mnie, żebym mogła ją sobie dokończyć.

“Dziadek” mnie zauroczył. Ma w sobie coś krzepiącego, porusza struny, o których nie myśli się na co dzień, ważne i trudne tematy (śmierć, choroba, strata, trudne relacje w rodzinie, różnice zdań i charakterów, czy zdrowie psychiczne) oswaja i sprawia, że stają się bliższe. Jest inteligentny, bardzo przyjemny w odbiorze, w sam raz na wieczór pod kocem. Książka napisana jest tak, że w jednej chwili chichoczesz pod nosem, a za chwilę zatrzymujesz łzy w kącikach oczu. I nie wiesz do końca, czy to łzy smutku, czy raczej wzruszenia.

To historia rodziny, opowiedziana z perspektywy kilkuletniego chłopca, który obserwuje życie i przemijanie swoich dziadków, ale też trudności w relacjach rodzinnych, porządkując i nadając poszczególnym wydarzeniom sens na swój chłopięcy sposób.

Dużo tu smutku, ale smutku w jakiś sposób budującego, który nie obezwładnia, ale daje pretekst i przestrzeń do refleksji. Jest też trochę dodającej otuchy magii i bardzo silny, inspirujący kontakt z naturą.

Wyobrażam sobie, że można “Dziadka” czytać razem ze swoim dzieckiem (obstawiałabym koniec przedszkola – początek szkoły, ale oczywiście wszystko zależy od dziecka i rodzica) i po każdym rozdziale mieć gotowy wstęp do rozmowy o zachowaniach różnych członków rodziny (tej książkowej, ale też tej prawdziwej).

Dorosłym ta książka ma szansę przypomnieć ich własne dzieciństwo i dać możliwość spojrzeć trochę innym wzrokiem na wewnętrzny świat ich dzieci. Ja przez dwie noce po jej przeczytaniu śniłam o mojej babci ❤

***

Książka: “Mój dzidek był drzewem czereśniowym” Angela Nanetti, 2018, Wydawnictwo Nasza Księgarnia (akurat trwa promocja)

Całości dopełniają piękne ilustracje Anastazji Stefurak.

Dla mnie: 5/5

***

Jeśli chcesz wiedzieć o kolejnych tekstach, albo po prostu być ze mną w kontakcie, zapraszam na Instagram i Facebook.

Zajrzyj też na naszą dobrzejestową grupę wsparcia 🙂

***

Jeśli czujesz, że twój stan lub stan bliskiej ci osoby jest poważny (np. pojawiają się myśli samobójcze, chęć skrzywdzenia siebie lub innych) SIĘGNIJ PO POMOC. Zgłoś się do najbliższego szpitala psychiatrycznego (nie jest potrzebne skierowanie, ani ubezpieczenie zdrowotne, w sytuacjach nagłych lekarz musi Cię przyjąć tego samego dnia).

Tutaj znajdziesz też listę placówek w całej Polsce, które udzielają wsparcia osobom w kryzysie psychologicznym:https://liniawsparcia.pl/placowki/

Bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych: 116 123 (codziennie 14.00–22.00)

Bezpłatny kryzysowy telefon zaufania dla młodzieży: 116 111 (codziennie 14.00–22.00)

1 Comment

  1. Babcia Gawędziarka

    31 sierpnia 2018 at 11:53

    Dla mnie to nawet 10/5! 😀 Mam 25 lat, a mimo że to książka dla dzieci, pochłaniałam ją z niemym zachwytem! Jest przecudowna <3 Nieśmiało dodam, że tutaj moja recenzja:
    https://babciagawedziarka.wordpress.com/2018/03/26/moj-dziadek-byl-drzewem-czeresniowym-i-kowalem-i-jeziorem-w-lecie/

    Pozdrawiam cieplutko! <3

Leave a Reply